[11 kwiecień 2008] Esej o krowie, poczcie i technologii…

Jaki miły dzionek… a niby zaczęło się zwyczajnie, płaceniem rachunków na poczcie, do której dosłownie dwa kroki szybciej ode mnie doszedł pan ze sporym workiem. Na poczcie w Blue City, gdzie przeważnie nie ma kolejki, dlatego tam zaglądam… Niestety zawsze czynne jest tylko okienko tzw. paczkowe, pozostałe dwa okienka zawsze, odkąd pamiętam - „przepraszamy, nieczynne”. Pan zaczął wyjmować swoje skarby, które okazały się stosem kopert cieńszych i grubszych, drugim stosem kopert cieńszych i grubszych, trzecim stosem… itd., paczkami mniejszymi, większymi itd. … Pani w okienku powoli każdą przesyłkę brała do ręki, ważyła, spisywała na kwitku, ile waży i ile kosztuje, który potem stemplowała, coś na nim zapisywała i łączyła z odpowiednią przesyłką. Następnie rozpoczęła kolejny przesyłkowo – kwitkowy obchód. Brała kwitek z każdej przesyłki do ręki, coś tam wystukiwała na maszynie, po czym odrywała dwuczęściowy spód kwitka (tzn. odrywała coś tam, cholera, dwa razy!), który wyrzucała do kosza, a resztę kwitka już na amen przyklejała do odpowiedniej przesyłki. Bardzo pilnie analizowaliśmy ruchy pani pocztowej, bo zależało nam, żeby już swoje załatwić, więc coraz radośniejsi (wprost proporcjonalnie do znikających w czeluściach okienka przesyłek z przyklejonymi już kwitkami) zaczęliśmy już ochoczo przestępować z nogi na nogę, no bo już zaraz my, a tu nagle przyszła mi do głowy straszna myśl, którą zaraz podzieliłam się z panem, który chwilę przedtem podszedł do nas mówiąc:
- Przepraszam, ja tu stałem, odszedłem tylko na chwilę, żeby wypisać rachunek, bo miałem zły formularz…
Aha… no więc jeszcze nie nasza kolej, więc miło dowaliłam panu:
- Ta pani musi jeszcze temu panu dać kawałek kwitka z każdej przesyłki, jako dowód wysłania, więc nie cieszmy się, bo jeszcze jeden obchód tego stosu nas czeka…
Wreszcie pani podała panu grubaśny plik jakiś karteluszków mówiąc, że płaci 1650 złotych i groszy, to już nie pamiętam.
Było miło. W zasadzie nie musiałam stać tyle w kolejce. Nie wiem, po co tam tyle stałam. No, ale stałam.
Po lewej stronie zobaczyłam kartki pocztowe po 97 groszy, które można na poczcie kupić, jak by ktoś chciał,
Ciekawe, kto kupi kartkę z krową, o zdecydowanie przerysowanych kształtach, w dodatku z wydatnymi rogami, przeglądającą się w zwierciadle i mówiącą:
- DOBRZE: by było być pięknej urody…



Oczywiście podzieliłam się ta uwagą z panią, stojącą przede mną, ponieważ byliśmy już w grupie dość zaprzyjaźnieni. Ale pani odpowiedziała mi, że raczej nie ma nikogo, komu by zechciała takie krówsko za 97 groszy wysłać. Ja też doszłam do tego bardzo zdecydowanego wniosku.
Kiedy pani stała już przy okienku, zauważyłam informację:

Oznaczenia wyłączeń pracy okienek pocztowych
Przerwa technologiczna okienka może być spowodowana:
1. przyczyną techniczną – wynikającą z  k o n i e c z n o ś c i  i n g e r e n c j i  w wyposażenie techniczne pracownika albo okienka pocztowego
2. przyczyną pracowniczą – wynikającą z zaplanowanej realizacji obowiązku udzielania pracownikowi przerwy w pracy.



Mnie najbardziej zainteresowała przerwa technologiczna pkt.2.
Przerwa technologiczna może być spowodowana przyczyna pracowniczą itd.… chociaż może i rzeczywiście potrzebna jest jakaś tam technologia, żeby się wysikać i zjeść w pracy kanapkę…
Technologia – nauka (metoda) przeróbki i obróbki materiałów (technologia mechaniczna, chemiczna) – ze słownika wyrazów obcych.
Przyszło mi do głowy, że można by w domu też coś takiego powiesić na drzwiach, np.:

Oznaczenia wyłączeń pracy domu:
Przerwa technologiczna w życiu rodziny może być spowodowana:
- przyczyną techniczną – wynikającą z konieczności ingerencji w wyposażenie techniczne domowników albo domu, czyli albo, powiedzmy,  ktoś ma… uhm!... tzn. jest na ścisłej diecie, albo zepsuło się w domu tzw. ustrojstwo do spuszczania wody… nnno… wiemy, o co chodzi,
lub pkt. 2:  
- przerwa technologiczna w życiu rodziny może być spowodowana przyczyną domowniczą – wynikającą z zaplanowanej realizacji obowiązku zorganizowania domownikom przerwy w codziennych obowiązkach domowych i pracowniczych i umożliwieniu im, aby raz na jakiś czas porządnie się urąbali, dobrze pojedli i spędzili czas w fajnym towarzystwie!

No… może w odwrotnej kolejności, ale od razu wiadomo, że chodzi he, he… o przerwę technologiczną!

POST SCRIPTUM
(autorstwa Gosi Dąbrowskiej – czyli elementu domowniczego, który znalazł się w ciągu technologicznym z przyczyny domowniczej).

Będąc jakiś czas temu na poczcie (w bardzo nieodległej przeszłości), również zwróciłam uwagę na ustawioną w jednym z okienek, tabliczkę o tajemniczej treści
PRZERWA TECHNOLOGICZNA.
Pierwsze, co mi przyszło do głowy, to to, że może panie z okienka wyprowadza się na zaplecze w celu nakręcenia sprężynki, bo inaczej przestaną działać i zrobi się zator w przepływie klientów... Ale nie…
Przecież wtedy mielibyśmy do czynienie ze zwykłą i prostacką przerwą techniczną, a tu mamy coś znacznie bardziej wysublimowanego i elitarnego! Nie jakąś tam przerwę śniadaniową, przerwę w dostawie prądu, gazu, sygnału telewizji kablowej
ewentualnie przerwę miedzy zębami... Tylko prawdziwą arystokratkę wśród przerw: PRZERWĘ TECHNOLOGICZNĄ!
Ale skoro tak, to i my, klienci Poczty Polskiej nie powinniśmy być uczestnikami czegoś tak prostackiego jak kolejka.
W takim towarzystwie po prostu nie wypada!  
Precz zatem z prowincjonalnym ogonkiem!
Niech żyje CIĄG TECHNOLOGICZNY.

Strona główna | Biografia | Aktualności | Galeria | Publikacje | Serendipity | Kontakt
Copyright by Joanna Cortes © 2008 :: Realizacja: CyberMedia